FANDOM


Uwaga! Edytuj

Chciałabym ogłosić że jest to opowiadanie grupowe! Soul Patrol został zapowiedziany na grupie na Discordzie, natomiast na blogu jest wytłumaczenie Soul Patrol! Opowiadanie będzie o tym że pieski podczas Dia de Muertos, czyli inaczej Dnia Zmarłych muszą uratować Krainę Zmarłych, do której daje im wstęp ambasador Meksyku: Alibo. Zatem zaczynamy!

Rozdział 1 Edytuj

Pieski szykowały bagaże na wyjazd do Meksyku.

- Już nie mogę się doczekać Dia de Muertos, które odbędzie się już jutro! - odparła zachwycona Martine.

- No! Wszyscy się nie mogą doczekać! - odparł Maxis.

- Hej Maxis! Chcesz się pobawić z berka? - zaproponowała Mufin.

- No pewnie! - odparł zarumieniony Maxis, po czym poszedł się pobawić z innymi szczeniakami.

- Dobrze! Właśnie właśnie uszyłam wam suknie, wraz z innymi siostrami na Dia de Muertos! - odparła Colette.

- One są piękne, Colette! - odparła Martine.

- No... niezłe... - odparła sarkastycznie Dilara.

- Rozumiem cię - szepnęła Patty.

-Mmmmm...chyba mam pomysł na pastę.- ucieszyła się Slend.

-UUU jaką?- zapytali chórem Tomisa i Cayo.

-A niespodzianka. - dodała tajemniczo suczka.

Tymczasem...

-Chcesz bym to włożyła i się umalowała??!!- warknęła Kasha.

-No...ee....-zaczęła nerwowo Annie.

- Psi patrol! Zbiórka w bazie! - odparł Ryder.

- Ryder wzywa! - zawołały pieski, po czym pobiegły do windy, lecz gdy były w windzie, Marshall się potknął o pieski, przez to jak mu sombrero zasłaniało oczy.

- Triste - odparł Marshall, po czym pieski się zaśmiały i pojechały windą w strojach z wzorami kości.

- Jesteśmy gotowi do akcji, Ryder! - odparł Chase.

- Dobrze. Chciałbym was poinformować że za godzinę będziemy lecieć do Meksyku, w samolocie Gray'a. - mówił Ryder.

- Killen? Czy tobie przypadkiem nie chce ci się iść do toalety? - zapytała Dilara, na Killena, który nie mógł wytrzymać.

- No poszedłbym, ale Martine zajmuje łazienkę! - odparł piesek.

- Jestem! - odparła Martine, po czym Killen, pobiegł do łazienki.

- Gdzie pobiegł Killen? - spytał się Ryder.

- Chyba do łazienki, patrząc na jego stan, jak dopiero teraz weszłam - odparła Martine.

- Hahahahaha - zaśmiały się pieski.

- Dobrze. Już obmawiam dalszy plan lotu - odparł Ryder.

- Jestem! - odparł Killen.

- No nareszcie! - zaśmiała się Patty.

Ryder dalej obmawiał plan lotu...

  • Zmiana sceny odznaka Rydera.

Pieski szykowały się do wyjazdu. Samolot Gray'a był gotowy. Pieski weszły do środka i czekali do środka.

- Witajcie, drodzy pasażerowie! Będziemy lecieć do Meksyku, a właściwie do jego stolicy. Prosimy o zapięcie pasów oraz wyłączenie wifi w urządzeniach, które zawierają Bluetooth i włączyć tryb samolotowy. Uwaga! Startujemy! - odparł Ryder, po czym Patrolowiec wystartował.

  • Zmiana sceny odznaka Rydera

Rozdział 2 Edytuj

Tymczasem w Samolocie. Większość piesków siedziała przy barku.

-Głodna jestem.- jęknęła Martine.

-Także...-dodała kładąc pysk na blacie Delgado.

-Mam Nachos!- wykrzyknęła Dilara.

-MMM...-oblizały się psiaki.

-Wzięłam mega- paczkę więc z pewnością wystarczy dla wszystkich a nawet i na później.Przyniosę tylko salsę.- dodała przez ramię.

Chwilkę później wróciła z sosem.

-MNIAM!- krzyknęły głodne.

-Skoro tak, to zapraszam to mego pokoju możemy puścić sobie jakiś film, poza o przekąski się nie martwcie mam ich masę.- odparła lekko patrząc się w bok suczka.

- Nie, dziękuję. Ja zjem Cheetosy Paprykowe oraz Laysy Mocno Pogięte, też paprykowe - odparła Martine.

- Hahahhaahha - zaśmiały się pieski.

- Ale skoro są nachosy, to zjem je z serem! - dodała.

  • Zmiana sceny odznaka Martine.

Do barku podeszli Altron z Kashą. Blue Bay Shepard wziął drinka i go wypił, Kasha zaś poczęstowała się lemoniadą i nachosami.

-Mmm...dobre.- odparła z uznaniem Tundra Amerykańska.

-Zgodzę się.- powiedział Altron po skosztowaniu, lecz dodał.- Ale nie mogę się doczekać kiedy zjemy oryginalne.- dodał.

-HA HA HA! - gruchnęły śmiechem psiaki.

Właśnie do pomieszczenia w którym stał barek wbiegła Lavia z Colette.

-Pieski pieski!- zawołała radośnie Colette.

-Co?- spytała odwracając się na krześle Faith.

-Montują w nowej sali Hop Hop Boogie!- dodała Lavia i podskoczyła z radości.- Gracie?- zapytała.

-Pewnie! - odparły psiaki.

  • Zmiana sceny odznaka Lavii.

Gdy psiaki grały z głośników dobiegł głos, że nie długo lądują. Trochę smutne przyszły do głównego pomieszczenia, usiadły na bialutkich skórzanych sofach i zapięły pasy. Podczas lądowania mieli małe turbulencje, ale w końcu wylądowali.W końcu mogli odetchnąć świeżym powietrzem.