FANDOM


UWAGA !!!

To jest opowiadanie grupowe ! Ale małe zasady
  1. Piszemy tylko straszne historie .
  2. Jak już piszemy to piszemy jako swój OC. Inaczej będzie TAKA HISTORIA KASOWANA.
  3. Baw się dobrze :)

Rozdział I

Był już wieczór. Było już chłodno na dworze.

-Pieski ! Już do wracamy do domu !-powiedziała Pandora

-Oj jeszcze chwileczkę !-powiedziała Beeck

-No!!! Jeszcze moment !-powiedziała Kiki

-Ehh.. no dobrze . Tylko nie za długo .-powiedziała sunia i poszła do bazy

-Udało mam się !-powiedział Maxis

-Mamy mało czasu ? Co robimy ?-zapytała Spring

-Hmmm...-zamyśliły się szczeniaki.

-Mam pomysł !-powiedziała Mufin

-No?-powiedziały podniecone psiaki

-Może zagramy w ciuciu babkę?-powiedziała Mufin

-NIE ! -powiedziała Beeck i skuliła uszy

-Czemu ?-zapytała Junio

-*Glup*Tatko mi powiedział straszną historię -jęknęła sunia

-Jaką?-zapytała Ally

-A więc tak . Gdy byłam jeszcze mniejsza przyjechali do mnie kuzyni . Nastolatki. Bardzo lubili mnie straszyć. O dziwo wtedy byli bardzo mili . Niestety to było specjalnie . Zaproponowali mi zabawę . Ciuciu babkę. Bawiliśmy się na placu zabaw . I zaczęłam szukać . Po chodzeniu uderzyłam się o bujaczkę . Ta przez to się ruszyła. Przez całą grę się bujała. Już w domu sie spytałam o co chodzi. Tata mi powiedział że nie ma pojęcia.-

- Witajcie pieski! Słyszałam że opowiadacie sobie straszne historie. Dlatego przyszłam dołączyć - odparła Ashira.

-M-mogę teraz ja...-szepnęła Mufin. Pokiwali głowami. Lwica owinęła ogon wokół masywnych łap. Maxis zaś zbliżył się do suczki, futrem dotykając jej. Scott siedział z drugiej strony siostry przy piesku leżała Miley, Scotty dosiadła się do Milka. Wszystkie szczeniaki i Lwica skupiły spojrzenie na maleńkiej suni. -Ch-chciałam Wam powiedzieć, lecz nigdy nie było okazji.- dodała.

Wzięła głęboki oddech, a dreszcz przebiegł po niej na samą myśl o strasznym przeżyciu. Przemówiła:

-Działo się to podczas ostatniego kempingu...Nie mogłam zasnąć, a ognisko paliło się więc mogłam bez problemu opuścić namiot, gdyż Vitani zostawiła włączony wynalazek, mniejsza z tym. Grzałam łapki przy ognisku, gdy moją uwagę na niebie przykuły jasne światła. Świeciły jasno, zebrane były w idealne koło. Skuliłam się, zbliżyły się a ja nie mogłam wykonać ruchu by wrócić do rodziców. Przez dłuższą chwilę stały bez ruchu, a potem...znacznie obniżyły się, plus te dźwięki. Jakby plazma zamknięta, uderzająca głucho. Bez ostrzeżenia wysunął się snop światła. Obóz znikąd otoczyła tak gęsta mgła, że trudno było widzieć, w krzakach przede mną panowała kompletna ciemność...Najgorsze, że coś się poruszyło. Schowałam się a konarze, w którym była niewielka dziurka na oko. Wiedziałam, że nic mi nie grozi, jednak to co zobaczyłam mogło zmrozić krew w żyłach...

Mówiąc to poczuła chłodny dreszcz. Łapy z całych sił wbiła w ziemię. Jednak kontynuowała.

-Ciemna postać wychyliła się. Widziałam puste oczy wpatrzone w obóz. Wstrzymałam dech. Miałam wrażenie, że z dłoni spływa krew. Niespodziewanie zmieniła położenie, duża obozem. Słyszałam skowyt złości, kiedy nie mogła przedostać się do obozu. Następnie snop pojawił się i zniknął. Jeszcze chwile widziałam światła i zniknęły. Z prędkością światła wskoczyłam do namiotu i z trudem zasnęłam.