FANDOM


Uwaga!

To opowiadanie to collab z KruchyWafel prosimy o nieedytowanie go i z góry dziękujemy!

Rozdział 1

Lato w Zatoce nie dawało za wygraną, dosłownie z nieba lał się żar. Większość piesków siedziała w bazie, gdzie działa klimatyzacja. Wakacje miały rozpocząć się właśnie tego dnia. Po za tym czekały na swoich przyjaciół. Drzwi się otworzyły i do środka skocznym krokiem wparował Obi.

-Co tak leżycie? Słońce świeci, ptaki śpiewają, niebo bez chmurne, ciepło jest a Wy leżycie. - powiedział piesek.

-Zdajesz sobie sprawę z temperatury na dworze? - zapytała się ironicznie Danger.

-No...- zaczął Obi i podrapał się w głowę.

Danger wskazała łapką na Herę, która wyciągnęła termometr. Temperatura wynosiła, aż 49°C! Nawet psiak nie miał czasu na odpowiedź, gdy wparowali wszyscy przyjaciele piesków.

-Hej!- odparły trochę bardziej ożywione pieski.

-Zatem możemy dzwonić po Ryder'a by zjechał windą na dół, aby ustalić jak spędzamy tegoroczne wakacje.- odparła Alays i zadzwoniła do chłopaka.

Zjechał na dół, po czym zaczęli myśleć. I gdy tak omawiali z pomysłem wyskoczył Gray.

-Możemy popłynąć w jakiś rejs moim jachtem. - zaproponował Gerberian Shepsky. -Można by płynąć blisko jakiś egzotycznych wysp, ale nie musimy się zatrzymywać tylko całe wakacje spędzilibyśmy na takim rejsie. Co Wy na to? - dodał.

-JESTEŚMY ZA! AUU! - ucieszyły się pieski.

-Zatem pakujemy się! - odpowiedział brunet i dziarskim ruchem wstał i zadzwonił do Katie.

  • Zmiana sceny odznaka Psiego Patrolu.

Lavia domykała walizkę. Carlie już zamknął swoją i czekał na swoją żonę. Suczka miała problemy z domknięciem walizki dlatego piesek jej pomógł.

-Dzięki skarbie! - odpowiedziała Lavia i polizała go czule.

-Nie ma sprawy! Może sprawdzimy czy szczeniaki się spakowały?- zaproponował Carlie.

-Dobry pomysł! - pochwaliła sunia rasy Bolończyk.

Wszystkie były prawie spakowane oprócz Śnieżynki, która kończyła się pakować.

-Pomóc Ci?- spytała z miłością Lavia.

-Hm...Dobrze mamo, dzięki.- odpowiedziała Śnieżynka i przytuliła się do łapy mamy.

  • Zmiana sceny odznaka Carlie'ego.

Psiaki były prawie gotowe i tylko czekały na Patrolowiec, który zawiezie ich do portu w Zatoce Przygód. Rocky i Ace kończyli naprawiać go, a w tym czasie pieski siedziały w bazie słońce mimo to dawało popalić. Do parteru w bazie weszła Zuzia z naszyjnikiem hula na szyi i pchała przed sobą metalowy stolik a na nim chłodne lemoniady z kostkami lodu. Parasolki i cytryny na miski nakładał Axe.

-Lemoniada dla ochłody!- zawołała Zuzia.

-LEMONIADA!! - podskoczyły wszystkie pieski i zgromadziły się wokół dwóch piesków.

Kasha szybko skończyła pić swoją, spojrzała się z czułością na Altrona a potem wzrok przeniosła na pijące Male i Avie.

-Kocham Cię.- powiedziała Kasha i przytuliła się do Altrona.

-Aww. Ja Ciebie też.- odpowiedział piesek i liznął ją w ucho.

Do rodziców przyszły się przytulić Male i Avie. Corrlie szykował aparat i robił już pierwsze zdjęcia a Amber zaczęła vloga z użyciem nowego selfie- sticka. Victoria skończyła pić i pocałowała Gray'a, po czym piesek odwzajemnił się kolejnym buziakiem suczce.

-Mówiłam Ci, że Cię kocham? - spytała czule.

-Tak, ale mi to nie przeszkadza.- odpowiedział tak samo czule psiak i swoją łapą objął jej łapę. Do rodziców podbiegły ich szczeniaki i chętnie się przytuliły.

Wtem do bazy wpadł Rocky z Ace.

-JESTEŚMY GOTOWI! - zawołała Ace.

-JUHUU!- zawyły pieski.

Był już wieczór, Patrolowiec stał na dworze i za pomocą maszyny Eco ładowano bagaże. Max chciał podać swój bagaż, ale nie umiał go znaleźć. Zaczął się kręcić.

-Coś się stało skarbie?- zapytała Labradora Lucy.

-Gdzieś zawieruszyła się moja walizka.- odparł pogodnie Max.

I gdy tak się kręcił wpadł na Martine i Kenshi!

-Ups! Wybaczcie.- odparł.

Saluki i Pungsan potrząsnęły głowami i wstały.

-Jest ok. - uśmiechnęła się Martine.

-To Twoja walizka?- spytała Kenshi i podsunęła pyskiem w kierunku psiaka pomarańczową walizkę.

-TAK! DZIĘKI! - odparł.

Czarny Labrador załadował i wskoczył do pojazdu. Gdy tak siedzieli na kanapach Everest z miłością liznęła Chase'a. W końcu dojechali i gdy wyszli ponownie ujrzeli majestatyczny, luksusowy mega- jacht! Na dole już świeciły się błękitno- cyjanowe światła. A cały był spowity w świetle zachodzącego słońca. Jego szyby były przyciemniane, z tyłu znajdował się basen oraz podest, będący zanurzony trochę w wodzie. Na rufie i dziobie znajdowały się kremowo- białe sofy wykonane z skóry i baseny. W większości jacht był koloru białego.

-WOOW! - pochwaliła zachwycona Kenshi.

Gray wyszedł na przód, a obok niego stanęła Victoria oraz bawiące się szczeniaki towarzyszyła im Valixy.

-Poznajcie mega- jacht! Najdroższy i najładniejszy na świecie! Każdy z pokoi ma oddzieloną łazienkę. Kuchnia jest wykonana w stylu nowoczesnym dla tych co nie wiedzą, z grubsza poznajcie...Admiral X Force 145! Zapraszam do środka miejsca wystarczy dla wszystkich i nawet zostanie trochę! - powiedział Gray.

-Chodźcie! - zawołała czule Victoria.

Wtem do idących psiaków doszedł krzyk.

-STÓJCIE! - rozlegał się krzyk, ekipa Psiego Patrolu odwróciła się w ich stronę biegli...ich przyjaciele! Czyli Team Avatara, Herosi Ziemi, ekipa Bayernu, Polski, Riago, Misty z Leaf, Vitarim i Leaf, ambasadorzy, Kazimierz z Aldoną i ich córkami oraz pieski z Dragons.

-Jaka miła niespodzianka! - podskoczyła z radością Colette.

-W samą porę.- dodała Shiraz.

Dobiegli do nich przyjaciele Psiego Patrolu i pomogli w ładowaniu na pokład bagaży, strojów okazjonalnych jak i na misje i pojazdów. Wejście się otworzyło i wchodziły do niego pieski.

-Ale super! - zamerdała Patty i spojrzała się w stronę jej BFF.

-Wiem , co nie?- zamerdała Dilara i weszły obie na pokład.

Nie długo potem mega- jacht odbił od portu w Zatoce Przygód. Odpływające pieski żegnali mieszkańcy Zatoki, ci co nie udali się na jakiekolwiek wakacje czy wypoczynek. Psiaki stały blisko barierek i żegnały wzrokiem mieszkańców, którzy z każdą chwilą stawali się coraz mniejsi i mniejsi aż w końcu ich dom zniknął i pojawił się bezkres morza. Z zachwytem Werix westchnęła.

-To będą cudowne wakacje. - uśmiechnęła się do siebie.

-Owszem, chociaż to dopiero początek.- zachichotała Jasmine i zamerdała ogonem.

Słońce dawało już nie wiele światła i z każdą chwilą chowało się coraz bardziej. Pieski po całym pełnym emocji dniu były dość zmęczone i weszły do środka, te co pierwszy raz mogły ujrzeć jacht od środka stanęły jak wryte już sama rufa była cudowna, a co dopiero w pomieszczeniach.

-To żarty. Tak?- zaśmiała się Jasmine.

-Nie.- pokręciła głową Snowy. - Mój brat ma to naprawdę i zaraz będziesz mogła się o tym przekonać i zrelaksować. - dodała z radością w oczach.

-Tutaj zostawiam Wam karty do pokoi.- zawołała Victoria i potrząsnęła głową by odpędzić choć na chwilę znużenie.

Wokół białego stolika wykonanego z marmuru zebrały się pieski, chwilę to trwało za nim zbiorowisko odeszło od przedmiotu. Udały się radośnie do pokoi.

  • Zmiana sceny odznaka Psiego Patrolu.

Do pokoju Rogera wpadało białe światło księżyca. Sam piesek spał na nowoczesnym łóżku w tak samo zrobionym pokoju, przed łóżkiem leżał biały puchowy dywanik, a z prawej strony łóżka stał aloes. Piesek zamrugał oczyma i wstał. Podszedł do okna z którego widać było tylko wodę skąpaną w jego świetle oraz calusieńki Księżyc.

-Wow! - szepnął z zachwytem do siebie, po czym zmarszczył czoło. -Ale tu duszno. - potrząsnął głową i wyszedł z pokoju. Cicho szedł korytarzem aż w końcu wyszedł w stronę dziobu. Nagle stanął jak wryty na kanapie zauważył kształt a bryza unosiła w powietrzu słodki zapach...Patty! Stanął jak wryty, po czym czując ogromną falę radości podszedł do suni.-Hej...Patty. - zaczął nie śmiało.

Wpatrzona w księżyc sunia odwróciła głowę i uśmiechnęła się ciepło.

-Hej Roger. - przywitała się. - Nie możesz także spać? - spytała.

-Nie...- odezwał się stojący psiak.

-Usiądź jest tu dużo miejsca.- zachęciła łapką.

-Okey. Dzięki! - odpowiedział z radością Roger.

-Zatem...- zaczęła ze śmiechem Patty. - Co spowodowało bezsenność? - spytała lecz z bardziej poważniejszym i zaniepokojonym tonem.

-Duszno mi było...- zaczął a jego serce zabiło szybciej a jednocześnie przeszył je ból... Nie chciał martwić suczki.

-Ojej! Jesteś pewien że ostatnio odpoczywałeś dobrze lub jakiś stres albo przepracowanie? Wiesz byś nie zemdlał... - odparła Łajka Jakucka z wianuszkiem na głowie w jej oczach było widać troskę.

-Nie! No może trochę ostatnio w pracy przepracowywałem się ale jest ok. - odparł Malinois.

W końcu zdobył się na odwagę by podsunąć się do Patty. Ten księżyc w pełni świecący na jacht i woda! Miękka skórzana kanapa, bliskość i ciepło Patty sprawiało że Roger wprawił się w blogi nastrój. Jego koniec ogona dotknął puszystego ogonka suczki. Serce zabiło mu szybciej i zamknął oczy. Wtem komunikator suczki zadzwonił był to Ryder...

-Patty! Patty! To Katie.... ona źle się czuje zaraz chyba ona zwymio...- przerwał głos chłopaka który był przepełniony strachem.

-Zaraz tam będę. - odezwała się suczka i zeskoczyła z kanapy. - Wybacz Roger... miło się gadało ale muszę. - dopowiedziała.

-Spoko, obowiązki wzywają. - próbował odpowiedzieć wesoło piesek by nie ukazywać smutku.

Suczka wbiegła do wnętrza mega- jachtu. Przez dłuższą chwile Malinois siedział sam skąpany w świetle księżyca. Wzrok wbił w łapy. Jakiś czas później zszedł. Powlókł wolno łapami przez korytarz i gdy dotarł do pokoju wślizgnął się do łóżka i zamknął oczy... Otwiera oczy. Wstające słońce wpadało do jego pokoju, psiak był zdziwiony, że tak szybko wstał. Zobaczył, że przy oknie stoi Patty. Jego pysk od razu się uśmiechnął.

-Hej! - przywitał się.

-Roger! - skoczyła radośnie sunia i przywitała się z nim.

-Nie z Dilarą?- spytał z uśmiechem.

-Dil jeszcze śpi, wczoraj źle się czuła, bolała ją głowa i ma temperaturę i nie chce by coś jej się stało. - odpowiedziała Patty, jednak myśląc o swojej BFF stuliła uszy i zaskomliła. -Chce by jej się poprawiło.- dodała a oczy Łajki Jakuckiej przepełniła kolejna fala smutku.

-Jesteś taką świetną BFF. - pochwalił ze szczerym uznaniem Roger. -Wydobrzeje, kto jak nie kto, ale z Twoimi umiejętnościami szybko wróci do zdrowia.- dopowiedział.

-Dzięki. - uśmiechnęła się lekko sunia. -Poza tym chciałam sprawdzić jak się czujesz, minęły już duszności?- - zapytała z przejęciem.

-TAK! - pokiwał żywo głową pies rasy Malinois. -Obejrzymy razem wschód słońca?- spytał. Suczka pokiwała głową i tak usiedli.

Oglądali razem wschód słońca, po czym postanowili razem wyjść na dziób. Zapowiadał się kolejny upalny letni dzień. Gdy tak oglądali, do Malinoisa napłynęła odwaga, to był ten moment! Właśnie TEN, kiedy powie jej co naprawdę czuje!

-Mogę coś Ci powiedzieć?- zaczął nie pewnie.

-Pewnie! Dawaj! -zaśmiała się Patty.

Roger przełknął ślinę. Musiał to zrobić teraz albo nigdy!

-Jesteś cudna pod każdym względem...choć za mało to powiedziane...zawsze mogę na Ciebie liczyć...i nie mogę już z tym zwlekać...ja Cię kocham! Zostaniesz moją dziewczyną? - wydusił z siebie Roger a z każdą chwilą w wypowiedzi nabierał odwagi.

Niebieskie oczy suczki błysnęły. Przez chwilę nie wiedziała co powiedzieć i gdy zaskoczona faktem spuściła chwilowo wzrok na łapy po podniesieniu widać było czułość w stronę psa!

-Ja Ciebie też! I tak! TAK! TAK! - powiedziała czule.

Roger zamarł. Brak było mu słów, chwilę siedział osłupiały po czym pocałował sunię. Sunia oparła się o jego ramię i zapadła w sen.

  • Zmiana sceny odznaka Roger'a

Zorientował się, że jest już około dziesiątej! Wtem drzwi się rozsunęły i weszła...Dilara!

-Patty! Gdzie jesteś? Patty!- wołała zmartwiona, uszy miała ściągnięte do tyłu, gdy zobaczyła ich podbiegła. - Tu jesteś! Tak się martwiłam! - mówiła a jej ogon chodził jak szalony.

-O Hej! Dilara! - ucieszyła się Łajka Jakucka.- Czujesz się lepiej? - spytała.

-Tak! - pokiwała głową Dilara.- Jesteście razem spytała?- przekręcając głowę na bok.

-Tak.- odezwała się Patty.

-Gratuluje!- szczeknęła Malinois i przytuliła z całych sił Patty a potem poklepała Rogera. -Roger, mogę zadać Ci pytanie?- spytała.

-Pewnie! - odparł. Jednak gdy się odwrócił w stronę suczki wszystko zrobiło się czarne...

Zamrugał oczyma i zorientował się, że leży w swoim pokoju. Przy jego łóżku siedzi Marshall, ubrany w strój medyka.

-Spokojnie.- powiedział. - Ledwo co się przebudziłeś. - dodał.

-Gdzie Patty? Gdzie ona jest!? - zaczął panikować Roger.- Dilara miała zadać mi pytanie! - dopowiedział i kręcił głową w boki.

-Jakie pytanie?- zdziwił się Dalmatyńczyk.

-No gdy siedzieliśmy razem z Patty na kanapach znajdujących się przy dziobie! - odpowiedział pies rasy Malinois.

-Ale Ty tam nie siedziałeś. - zaczął Marshall.

-C-co?- zdziwił się Roger i odsunął to tyłu.

-Gdy w nocy wróciłeś z dzioba zemdlałeś w korytarzu, wracająca Patty Cię znalazła i siedziała przy Tobie dopóki się nie zjawiłem. - skończył mówić drugi pies.

-Nie...- szepnął do siebie.

-Idziesz na śniadanie? - spytał Dalmatyńczyk. Smutny Malinois pokiwał głową. Marshall zostawił w pokoju swój strój i dołączyli do piesków. Jednak ze smutku Roger wyrwał się widząc jedzącą Patty. Obok niej posiłek pałaszowała Dilara z prawej strony suczki rasy Malinois, jadła śniadanie Lia, a z lewej strony Łajki Jakuckiej jadł Billy.

-Hej. - rzucił i usiadł na przeciwko jej.- Smacznego.- uśmiechnął się i zaczął rozmarzony jeść.

-Dzięki...- odparła.- Nawzajem.- skinęła głową. -Idziemy na rufę?- spytała Dilary. Roger poczuł ukucie w sercu.

-Tak szybko?- pomyślał.

Odprowadził je wzrokiem. Postanowił, że po śniadaniu pójdzie do nich. Za suczki biegli ich uczniowie. Wyszli na rufę. Słońce dawało we znaki. Mimo to postanowili urządzić mini trening. Polegało na tym, iż Dilara i Lia miały udawać poważne rozcięcie a Billy jak najszybciej zareagować. Piesek dostał wyposażenie.

-Pamiętaj wszystko to co Cię nauczyłam.- powiedziała spokojnie Patty, patrząc na pieska. -Nie stresuj, się ani denerwuj, jednak pamiętaj, że liczy się każda chwila.- dopowiedziała. Szczeniak Owczarka Niemieckiego kiwnął łebkiem. Malinois z Labradorką położyły na sobie sztuczną krew. Przy okazji Lea mogła poćwiczyć zdolności aktorskie.

Zaczęło się, dwie sunie opadły bezwładnie na ziemię. Billy dobiegł. Musiał szybko ocenić, który krwotok jest gorszy. Mała Labradorka, miała mieć zgodnie z planem krwotok tętniczy. Owczarek Niemiecki wyciągnął szybko gruby bandaż obwijać miejsce, w ząbki wziął końcówkę materiału zaciskając ze wszystkich możliwych sił, opatrunek położył prawidłowo między sercem a miejscem uszkodzenia. Łajka Jakucka z dumą patrzyła na swego ucznia. Unieruchomił kończynę suńki, kładąc ją w pozycji przeciwwstrząsowej. Zarzucił koc termiczny, zaczął ją doglądać. Wszystko oglądała zza szyby Noel. Serce biło jej szybciej widząc, jak piesek dokonuje ratunku. Dilara zaś miała krwotok żylny. Jednym kątem oka doglądał Lei, jednak zajął się Malinois. Szybko zrobił opatrunek uciskowy. Patty wyłączyła stoper. Billy dyszał ciężko.

-Brawo! Jestem dumna z Ciebie!- pochwaliła Łajka Jakucka.- Widzę, że nic Ci nie wyleciało z głowy, co mnie cieszy. Świetnie postąpiłeś z obydwoma rodzajami krwotoków. A czas także zalicza się do imponujących bo aż 30 s! - dopowiedziała.

-Dzięki młody!- podziękowała Dilara. -Świetna robota Leo! Znakomicie udajesz urazy! - dokończyła Malinois, kładąc ogon na Labradorce.

-Zasługujecie na coś zimnego.- westchnęły.

Saluki kiwnęła głową w stronę jej uczennicy. Mix Charta Afgańskiego i Borzoja wzięła tacę na której stały miski trenujących, nalano tam pysznej lemoniady z lodem.

-Dzięki Noel!- powiedzieli. Uśmiechnęła się. Dołączyła do niej Martine i sześć psów skończyło pić. Wrócili do środka.

  • Zmiana sceny odznaka Noel

Psiaki dobiły do jednej z Hawajskich Plaż aby odebrać z wakacji Angusa i Juliet. Chcieli obejrzeć basen, który był wewnątrz. Przebrali się.Gdy wszyscy byli gotowi poszli po ręczniki. Rex, aby zaimponować suniom, poszedł po ręczniki dla nich. Idąc przez plaże zobaczył sunią opalającą się. Jej głowa była zasłonięta, a na oczach nosiła okulary. Jednak Rex poznał fioletowe futerko i podszedł do niej

-Galaxy!-krzyknął piesek gdy był już pewien, że to ona.

-O. Cześć Rex!-odpowiedziała sunia, zakładając okulary przeciwsłoneczne na głowę.

-Wow, ślicznie wyglądasz!-powiedział piesek i dodał-co tu robisz?

-Emmm...dziękuję. Przyleciałam na wakacje. U nas lato jest bardzo deszczowe i praktycznie nie można wychodzić na dwór.

-Uuu szkoda!-dodał Rex-Chodź przywitać się z innymi!

Sunia i piesek poszli razem do psiego patrolu. Galaxy to dość atrakcyjna sunia. Rex przyglądał się błyszczącemu futerku suni. Chodziła bardzo zadbane i była wyprostowana. Jej pyszczek lekko uniesiony błyszczał w promieniach słońca, a ogon falował przy każdym ruchu. Jej skrzydła odbijały od siebie światło a białe latki wyglądały jak gwiazdy. Nagle Galaxy odwróciła się do pieska i jej piękne galaktyczne oczy spotkały się z oczami Rex'a. Piesek się zarumienił, suczka też

-O już jesteśmy!-przerwała Galaxy i podbiegła do psiaków-Hej!!

-GALAXY!

Psiaki krążyły wokół suni. Nagle szczeniaki zaczęły na nią wchodzić

-Auć!-skrzywiła się piesek kosmiczny, gdy tylko Bowie stanęła jej na skrzydło.

-He, he...wybacz-Bowie przywarła do ziemi. Galaxy lekko musnęła ją ogonkiem na znak, że nie żywi urazy. Roger zaoferował by wzięli lody. Ekipa kiwnęła głową. Rex nie byłby sobą gdyby nie zaczął robić pokazówki. Znalazł pierwszy lepszy kwiatek i wczepił go Galaxy. Sunia potrząsnęła głową, dmuchnęła go w powietrze i wylądował na nosku Patty.

-Ślicznie wyglądasz.- powiedział biały pies. Roger posłał mu mordercze spojrzenie. Tamten zignorował jej.

-Eee...dzięki.- odpowiedziała Łajka Jakucka strzepując kwiat z nosa.

Ustawili się w kolejkę. Szczeniaki ganiały siebie w kółko. Jednak kiedy przyszła ich kolej, grzecznie stanęły przy stoisku z wielkimi oczyma. A kiedy dostały gałki, pobiegły blisko wody. Dilara wzięła wielki kubeł lodów na spółkę z Patty. Raptem z impetem wpadły na kogoś, gałki u góry zachwiały się, jednak udało się wyrównać poziom. Okazało się, że wpadły na dwa psy, a najbardziej to na mieszańca.

-Ups! Sorka!- przeprosiła zza kubła Patty. Słysząc jej głos psu odebrało mowę. Chwilę stał bez tchu. Drugi pies z czerwoną chustą potrząsnął nim.

-Wszystko ok?- zapytała Dilara. Pies doszedł do siebie. A gdy odwrócił się, mimo piasku, łapy niezdarnie rozjechały się na boki. A pysk otworzył ze zdziwienia. Miał wrażenie, że serce mało mu co nie wyskoczy z klatki piersiowej. Było gorąco, ale futro wyjątkowo bardziej dawało we znaki. W brzuszku poczuł miliardy motylków.

-Tak! - pokiwał głową.- Wybaczcie dziewczyny, to my staliśmy jak słupy.- przeprosił. Pokiwały głowami, że nic się nie stało. -Jestem Tolys!- przedstawił się.

-Miło nam!- skinęły głowami. Patty wychwyciła, że mimo, iż stara się gadać z nimi obydwoma. Jednak wzrok często kieruje na nią.

-Jestem Patty!- przywitała się Łajka Jakucka.

-Śliczne imię. - pochwalił. Sunia uśmiechnęła się.

-A ja Dilara!- dodała Malinois. Mieszaniec pomachał ogonem.

-To ja może, przedstawię Wam Antonia.- mówił obracając się. Drugi pies pomachał im.

-Przedstawimy Wam resztę! - zaoferowały. Pokiwali głowami. Tolys starał się być jak najbliżej Łajki Jakuckiej. Nawet pomógł suniom z lodami.

Dotarli na plażę. Wszyscy już prawie skończyli. Flurr z nudów ganiała z Sarą po plaży. Ostro zahamowały. Czarna sunia wpadła z całej siły na Antonia. Potoczyli się długi kawałek po plaży. Kundelce wyleciał z łapy wiatr. Dmuchnął on w Patty i Tolysa. Dwa pieski zakręciły się stykając noskami oraz rumieniąc. Łajka zamknęła oczy, by piach w nie wpadł. Jednak gdy na nowo otworzyła. Widząc psa tak z bliska serce zabiło jej szybciej. Poczuła przyjemne uczucie, od początku noska do końca ogona. Poczuła się bardzo speszona. Tolys także speszony, stanął. Okazało się, iż idącego Rogera wyrzuciło na pobliską palmę.

-Ups!- powiedział Tolys i odsunął się zawstydzony. -Wybacz. - dopowiedział.

-Spoko, zdarza się. - odpowiedziała Łajka, rumieniąc się. -Każdy tak ma! Eeee...znaczy! Eee...- dokończyła jednak, poczuła, że nie wie co powiedzieć. Dilara cofnęła zdziwioną głowę do tyłu. Nie wiedziała co jej się stało, zatem trochę to przejęło ją.

Flurr ocknęła się, łapy miała na klatce piersiowej psa. Kiedy dwa psy ujrzały swoją twarz tak serca im zabiły, że w pewnym momencie, myśleli, iż pieski nawet to usłyszą. Antonio otworzył oczy ze zdziwienia.

-Wybacz. - przeprosiła. Osłupiały urodą suni Antonio tylko pokiwał głową. Otrzepał się z piachu. Sunia Avatar zauważyła Rogera na drzewie i za pomocą wiatru ściągnęła go.

-Auć!- syknął. -O nowi przyjaciele czyżby? Ja mam na imię Roger! A Wy?- zapytał.

-Tolys a to Antonio.- przedstawił ich Mieszaniec.

-Fajne!

Zdziwiona zamieszaniem Alays wystąpiła. Patty szybko wytłumaczyła historię. Tamaskan Dog uśmiechnęła się i przedstawiła resztę.

  • Zmiana sceny odznaka Alays.

Dwa nowo poznane psy opowiedziały swą historię. Dostając propozycję zamieszkania z pieskami. Angus z Juliet doszli, włożyli bagaże na pokład. Na wieść o tym, że Tolys zamieszka z nimi Patty podskoczyła wysoko. Rogera zakuło boleśnie serce, spuścił pysk. Znał ją dobrze. Wiedział, że musi być coś więcej. Uśmiechnął się, gdyż polubił nowych kumpli. Wchodzili na pokład. Widząc jak Dilara, Patty i Tolys bawią się dobrze, a Łajka Jakucka z Mieszańcem wymieniają spojrzenia. Serce zdawało się mu sypać na kawałki. Bolesne ukłucie znów dało o sobie znać. Odbili od portu. Ekipa Psiego Patrolu z przyjaciółmi, mieli w planie popływać w basenie wewnątrz jachtu. Pobiegli do pokoi przebrać się. Dilara z Patty weszły.

-Coś się stało?- zapytała zaniepokojona Malinois.

-Sama nie wiem...moje serce szaleje, mam ochotę skakać wyć ze szczęścia! Mam wrażenie, że coś czuję do niego!- dodała, po czym odwróciła smutnie pysio. Dilara zamrugała, jednak podeszła do niej i przytuliła z całych sił. -Ale zawsze będziesz dla mnie jak druga siostra. - dodała Łajka.

-Wiem.- przemówiła Dilara. -Gratuluję Ci. - dodała. Zamerdały ogonkami.

  • Zmiana sceny odznaka Dilary.

Drzwi z hukiem zamknęły się. Na łóżko wskoczył zdruzgotany Roger. Był zawsze silny psychicznie, jednak teraz wył w środku z bólu. Do oczu napłynęły łzy. Nie wiedział co robić.

-Nie...nie...- mówił, czując jak wszystko odpływa do przeszłości. Działo mu się tak od dwóch godzin. Podszedł do szyby. Widząc swoje odbicie wyszczerzył kły. -DUREŃ! TCHÓRZ! - warknął. Miał okropny żal do siebie, że nie skorzystał rano z okazji. Pomyślał, że postanowi popływać mimo to. Stanął, gdy myśl wpłynęła mu do głowy. -Kocham ją! I z tego powodu nie chcę jej zabierać szczęścia! Zawsze możesz ją skrycie kochać!- dodał, uśmiechając się. Był zdziwiony, że żal nie trwał tak długo. -Pogadam z Tolysem co lubi! - zamerdał ogonem, wybiegł z pokoju kierując się w stronę basenu.


Na korytarzu szły Patty z Dilarą. Serce suni zabiło, kiedy piesek zorientował się, że idą. Dołączył do nich. Suczka o dziwo z początku zdawała sie bardzo nie śmiała. Jej serce wariowało.

-O hej dziewczyny! Jak mija czas?-spytał piesek.

-Emmm dobrze, znaczy chyba-odpowiedziała zamyślona sunia. Roger wiedział, że myśli o kimś.

-To fajnie-powiedział po czym dodał-Widziałyście gdzieś Tolys'a?

-TOLYS?! Gdzie?!!-krzyknęła nagle Łajka Jakucka i schowała się za Dilarą-Dili jak przyjdzie Tolys powiedz, że mnie nie ma!

-Emm Patty, jego tutaj nie ma. A wracając do pytania, widziałam go przy basenie-powiedziała Dilara.

-O dzięki wiem gdzie nie chodzić!-powiedziała łajka jakucka, Dilara wywróciła oczami a Roger uśmiechnął się.

-Dzięki, to ja już idę-Roger poszedł.

W tym czasie Gray i Victoria bawili się ze swoimi dziećmi. Nagle psiaki się wywróciły i wszyscy się przytulili

-Mój mąż, moje dzieci...czy może być lepiej?-powiedziała Victoria tuląc się do rodziny.

-Dla mnie już jest najlepiej! Nigdy nie zamieniłbym ciebie i naszych dzieci na nic innego!-mówił piesek po czym liznął każdego szczeniaka i pocałował żonę.

Valixy słuchała sobie muzyki i nagle podszedł do niej Vestern. Lekko speszona suczka nagle zrzuciła słuchawki z uszu

-O hej Vestern! Jak ci mija dzień?-spytała Husky.

-Dobrze. Właśnie rozmawiałem z Antoniem. Jest naprawdę fajny!-odpowiedział piesek i spojrzał się na sunię, po czym dodał-ślicznie wyglądasz Val...

-Emm dzięki-powiedziała sunia która się zarumieniła lecz nagle-Czekaj? Czy powiedziałeś na mnie Val?

-Emm tak-piesek nie wiedział co powiedzieć lecz nagle sunia powiedziała

-To brzmi fajnie, Vestie!

Oba pieski się zaśmiały. Galaxy rozmawiała z innymi suniami. Bardzo polubiła ich towarzystwo. Nagle do nich podszedł Rex wraz z Seychello.

-Hej dziewczyny...-zaczął Rex i spojrzał na nich flirciarskim wzrokiem.

-Czy chciałybyście pograć z nami?-dokończył Seychello.

-Hmm czemu nie-odpowiedziały pozostałe sunie.

Psy poszły po grę planszową i pozwoliły Galaxy zacząć. Później zagrała Moscow a następnie Annie. Był rzut psa rasy Owczarek Pirenejski o Gładkiej Kufie. Przesunął pionek, o 4 pola, wyzwaniem było aby pocałował suczkę po jego prawej. Okazała się nią Galaxy, jednakże skorzystała z karty Ratunek. Skwapiony psiak spuścił pysio, podając kosmicznej suni kostkę. Ze względu, iż na dworze była noc, włączono światła. Ukazały się ich miliony na białym suficie niczym gwiazdy. Po środku basenu zapłonął płomień, światła w basenie po kolei zapalały się białym światłem. Jak i białe kule. Niebieskie Ledy pod barierką na górze, dawały cudowne światło. Szklane drzwi do dalszej strony basenu rozsunęły się. Czarno- biały stolik rzucał także światło, woda muskała krzesła, stojące na drugim stopniu. Mniej światła było od strony brązowego sufitu z jego lewej. Na nich siedziały zachwycone sunie. Woda odbijała się, dając sufitowi charakterystyczny efekt. Właśnie na moment zapalania się świateł, nieśmiało łebek wsunęła Patty. Widząc Tolysa schowała się za Dilarę. Malinois spojrzała na nią wzrokiem pełnym współczucia, po czym liznęła ją po łebku.

-Może, jednak nie będziemy pływać. Popływamy jak pójdą wszyscy spać.- zasugerowała Patty. Dilara kiwnęła ciepło głową, dając spojrzenie pełne zrozumienia. Jednak do nozdrzy Tolysa dotarła woń dwóch suczek. Zamerdał ogonem i pobiegł.

-Cześć! Chodźcie!- zaprosił. Z daleka czując jego zapach, Patty skryła się za Dilarą.

-Co Ty mówisz? Jestem tylko ja.- chroniła BFF Malinois. Mieszaniec przekrzywił zdziwiony głowę na bok. -Nie ma jej. - dopowiedziała. -Naprawdę.- starała się przekonywać. Z korytarza dobiegły krzyki ich uczniów. Billy wpadł na łapę psa.

-Ups! Wybacz.- powiedział szczeniaczek. Tolys tylko spojrzał się przyjaźnie.

-Nic się młodziaku nie stało. - przemówił. -Wiesz może gdzie Twoja nauczycielka?- spytał. Dilara posłała Bill'emu błagalne spojrzenie by nie mówił.

-Eee...-zaczął zmieszany.-Nie...nie widziałem...-mówił niepewnie. Noel i Lia kiwały głowami. Jednak nagle ozwał się czyiś głos.

-Ale ja wiem.

Pięć piesków, w tym skryta za Dilarą Patty zamrugały. Za nimi w wejściu stał...Minimus.

-Wystarczy, użyć nosa Tolys. - dodał. Malinois miała takie spojrzenie, jakby mogła go udusić. -Ona jest za...-zaczął jednak Lia, zakaszlała głośno. Gerberian Shepsky wywrócił oczyma. -Dobra! Jak chcecie!- syknął.

-To nie było miłe!- syknęła Noel, odważnie zagradzając mu drogę. Brat Maximusa uśmiechnął się z ironią.

-Jeszcze mi podziękowaliby - dopowiedział, skierował się w stronę basenu.

-To my, idziemy.- Malinois próbowała ratować sytuację. Tolys wciągnął powietrze w nozdrza. -Szkoda...- powiedział zwieszając głowę. Dwie sunie ruszyły. Patty w najbliższym rogu, zaczęła ciężko oddychać. Zmartwiona Dilara patrzyła na nią. -Nie, nie mogę...ale dzięki Dili, zawsze mogę na Ciebie liczyć.- odparła Łajka Jakucka. Malinois popatrzyła na nią czule.

-Jesteś dla mnie jak siostra, wiesz starałam się. Dla Ciebie to życie.- przemówiła.

-Ty dla mnie też, moja druga siostro.- dodała z uśmiechem Patty. Obie przytuliły się do siebie.

  • Zmiana sceny odznaka Minimusa.

Tolys zwiesił głowę.

-Hej, możemy pogadać?- zapytał Roger. Psiak pokiwał głową. -Widzę, że czujesz do Patty coś więcej.- przemówił. Tolysa oblał pot, psiak na co dzień spokojny zaczął panikować. Jednak Malinois położył mu łapę na ramieniu.- Nie ma nic do ukrycia, spokojnie. Zasługuje na kogoś lepszego. dodał. -Widzisz...też ją kocham, ale nie chcę się kłócić. Zatem uznałem za stosowne, że nie będę Was rozdzielał. - mówił. -Mogę udzielić Tobie rad, jak zdobyć jej serce.- skończył. Oczy Mieszańca otworzyły, się radośnie. Ogon zaczął chodzić mu jak strzała.

-Naprawdę mógłbyś? Nie byłbyś zazdrosny?- mówił coraz szybciej. Roger pokręcił głową. Tolys ścisnął psa. -Dzięki!

Roger uśmiechnął się.

-Bardzo lubi czekoladę, u mnie w torbie znajdziesz cały zestaw. Chciałem jej go dać, jednak postanowiłem, że Ty to zrobisz. - odparł piesek z zieloną obrożą. Podał nowicjuszowi kartę do pokoju. Skinął głową, po czym pobiegł.

Dwie sunie z ukrycia widziały jak z basenu wybiega Tolys.

-Możemy teraz iść.- skinęła głową Patty.

-Jesteś tego pewna? Nie chcę zmuszać.- oznajmiła Dilara. Jednak Łajka Jakucka pokręciła głową. Ruszyły. Ruszyły, ręczniki zostawiły na sofach. Z pluskiem wskoczyły do wody. Roger chciał pokazać najnowszy trik. Johnboy chciał ściągnąć brata na ziemię.

-Złaź z tej poręczy!- przekonywał. Jednak Roger skinął ogonem, że nic mu nie będzie.

-Oby to skończyło się dobrze.- powiedziała obserwująca to z dołu Shiraz. Roger skoczył. Wykonał salto do tyłu i strzałką leciał dalszą drogę. Z pluskiem wpadł. Psy zawyły radośnie.

-Muy bien! - pochwalił Antonio.

-Super! Nagrało mi się!- odkrzyknęła Amber. Ze śmiechem w oczach Werix pokręciła głową.

Moscow, od nie dawna czuła coś do pieska. Jej serce wariowało przy bracie Johnboy'a. Czuła się taka spokojna i bezpieczna. Jednak czasem onieśmielona jego obecnością. Chciała mu pogratulować. Właśnie wychodził z basenu, jednak nie po schodkach, ale przy wygrzebując się przy brzegu. Kundelka ruszyła w stronę Malinoisa, jednak przednia łapa poślizgnęła jej się na kałuży zrobionej przez pluśnięcie. Pojechała do przodu. Z impetem wleciała na psa, do którego szła by z dumy pogratulować. Ich noski styknęły się. Serce głośno biło jej, jej obawą było, że usłyszy bicie. Cały pysio rumienił się.

-Uuu...-zaczął Killen. Dwa speszone psiaki wstały na równe łapy.

-Wybacz, chciałam pogratulować skoku.- przemówiła cicho Moscow. Roger skinął głową.

  • Zmiana sceny odznaka Rogera

Rozdział 2

Księżyc, gwizdy oraz włączone spod spodu błękitne lampki, dawały jakieś światło w ciemnej nocy na oceanie. Malcolm przyniósł stereo. Seychello porobił każdemu pyszną lemoniadę, na miski nadział cytrynę a w niej wsadził parasolkę. Patty zasugerowała, że mogą pograć w siatkówkę. A wraz z Dilarą obie wygłupiały się. Początek muzyki: Insane - Loving Caliber

Martine wskoczyła na bombę do wody. Bloodfur podpłynął do niej i pocałował suczkę. Mufin siedziała na deseczce a Maxis pchał ją.

-Może teraz ja, skarbie?- spytała Mufin. Maxis pokręcił głową. Mufin polizała go po głowie. Miley w wodzie uciekała przed Scott'em. Dwa pieski śmiały się. Scott poślizgnął się, objął Miley łapami i styknęli się nosami.

Wtedy głowę włożył Tolys. Delgado pomachała łapką.

-Chodź zapowiada się super impreza!- zachęciła. Pies skinął głową. Szukał Łajki Jakuckiej. Zauważył ją. Serce zabiło mu szybciej, jednak najpierw chciał podziękować Rogerowi. Szybko go znalazł.

-Dzięki.- skinął głową. Roger uśmiechnął się.

-Seychello kazał przekazać, że zrobił Ci lemoniadę.- odezwała sie Kenshi. Tolys pokiwał głową. Wskoczył do wody na plecach mając bombonierki. Niezauważalnie podpłynął do suczek.

-Hej.- przywitał się. Patty skamieniała. Dilara chciała zasłonić ją ciałem. -Choć tam na pufę. - zasugerował. Nie śmiało skinęła głową. Łapy miała jak z kamienia. Wyszli z wody i usiedli. Psiak dał jej bombonierkę.

-D-dzięki.- powiedziała. Cała zarumieniła się. Serce zabiło szybciej.

-Opowiedz mi coś o sobie.- zasugerował Tolys, układając się by lepiej słuchać. Suczka poczuła jak pierwsze słowa z trudem przeciskają się przez gardło.

-To tak...Jestem...BFF Dilary...a ona moją...mam ucznia o imieniu Billy...urodziłam się na farmie...-zaczęła jednak z każdą chwilą czuła się coraz pewniej wkrótce mówili o sobie dość swobodnie śmiejąc się. W pewnym momencie tak się śmiali i zbliżyli, że noski dzieliły milimetry. Gdy zorientowali się oba psy oblał wielki rumieniec i chwilowo rozmowa przycichła. Jedynie wtedy padło słowo :"wybacz". Nie minęło wiele czasu a znów prowadzili konwersację.

  • Zmiana sceny odznaka Patty

Brooklyn pilnowała wszystkich z boku, choć sama miała ochotę wskoczyć do wody. Do suczki przysiadł się Volvo liznął ją po uchu. Carlie z całych sił przytulił Lavię oraz szczeniaki po czym wskoczyły na plecy Gończego Węgierskiego, sam dał susa do wody i pływał wraz z nimi.

  • Zmiana sceny odznaka Carlie'go.

Chwilowo muzyka milknie, a jest początek muzyki: Kevin Macleod Awkward Meeting

Różowy dron przeciął nocne niebo. Kamerka latała we wszystkie strony gdy uwagę przykuł oświetlony mega- jacht. Urządzenie wróciło do fioletowego pojazdu mającego u góry dwa wirniki. Na środku karoserii widniała korona na różowym pasie.

-Ruf! Schowaj dron!- szczeknął damski głos z akcentem. Dron schował się. -Och, Psi Patrolu! Myślicie, że nie zniszczyłybyśmy wam WASZYCH cudownych wakacji?! - przemówiła Sweetie...

-Och, mamo! Jesteś genialna! - pochwaliła Ariana lecąca za mamą.

-Dzięki skarbie. Masz ten środek?- spytała lecąc w kierunku jachtu.

-Czy mam? Pewnie mamuś!- odezwała się córka białej suczki. Sweetie posłała jej pełne triumfu i dumy spojrzenie. -Widać ich.- rzekła sunia będąca mixem. Rottweilera i Szpica. Na jej pysku pojawił się bardzo złowrogi uśmiech.

  • Zmiana sceny znaczek Ariany

Koniec muzyki. Znów trwa muzyka: Insane - Loving Caliber

Koda siedział blisko drzwi. Do niego podeszła Malinois o zielonych oczach. Owinęła ogon wokół niego. Od razu zamerdał ogonem i liznął suczkę po pysiu.

-Choć, popływaj ze mną! Jest naprawdę super!- zachęciła Kora, jej spojrzenie patrzyło z wesołością na Owczarka Kaukaskiego. Do nich podbiegły dwa szczeniaki. Merdające ogonami. Łapki przednie postawiły na łapach Kody, a oczy błagalnie prosiły ojca.

-Prosimy!!- błagali Nadia i Kiyo. Kora włączyła się z jej dziećmi. Kaukaz uniósł rozbawiony do góry oczy, lecz zgodził się.

-Jest!- szczeknęła trójka.

Wskoczyli na bombę do basenu. Rodzina Gray'a pływali razem, rodzice szczeniaków styknęli się nosami, wciąż jeszcze mały Blaise leżał przy krawędzi wraz z Everest i Chase'em, oraz ich najmłodszymi córkami:Millie i Lily. Owczarek Niemiecki pocałował Husky, był zachwycony wszystkie jego marzenie o szczęśliwej rodzinie ziściły się. Leoni rozmawiała chętnie z Snowy. Jasmine opiekowała się dziećmi Dylana.

-Cześć tato!- krzyknęła Lily wskakując na jego plecy. Chase pozwolił się wywrócić. Po czym mała Gerberian Shepsky doskoczyła do Everest tuląc z całych sił mamę. Millie postanowiła przyjść do taty. Piątka psów przytuliła się. Blaise zaczął piszczeć.

-Co jest?- zapytała zmartwiona Everest.

-Głodny jestem.- pisnął szczeniaczek. Jednak rodzice psiaka byli w pobliżu. Podeszła do niego jego mama. Od razu się ucieszył. Wzięła go na plecy i poszła na pobliską pufę.

Kasha rozbiegła się ze strony szklanych drzwi, z hukiem wpadając do basenu. Żwawo dopłynęła do Altrona i dzieci. Pocałowała Blue Bay Shepherda, a dwie suczki przytuliła.

Koniec muzyki.

Początek muzyki: Kevin Macleod Ghostpocalypse- 4- Temptress

Sweetie z jej córką włączyły autopilot, aby pojazdy zostały w tym samym miejscu. Wyskoczyły Szpic otworzyła niewielki spadochron, a Ariana poleciała za pomocą cichej lotni. Wylądowały na pokładzie. Słyszały muzykę dobiegającą z części basenu. Ariana przekazała mamie substancję. Sunia przemknęła się, zaś córka antagonistki zacierała ślady zapachowe. Sweetie poczekała, aż ktoś otworzy drzwi. Nie czekała długo, jednakże ku jej zaskoczeniu wyszedł...Hutch. Gdy zauważył ją podskoczył.

-Sweetie.- szepnął i pocałował suczkę. Sama była zadowolona będąc przy psie. -Co tu robisz?- spytał.

-A tak po prostu.- uśmiechnęła się. Rottweiler polizał ją.

-Nie mogą dowiedzieć się, że tu byłaś.- dodał. Pokiwała głową.

-Lepiej wracaj. Nie chcę byś znów miał kłopoty, za to że znów widujesz się ze mną. - przemówiła. Hutch smutny pokiwał głową i wrócił. Jednak ona wślizgnęła się za nim. Weszła do jadalni. Czekały tam miski z pizzą i napojami. Wsypała substancje do pierwszej lepszej miski z napojem i uciekła. Przybiegła do córki. -Zwiewamy!- zarządziła i obie odleciały.

Koniec muzyki.

Początek muzyki: Ikson Paradise

Axe wziął wodę z kuchni i dał ją pieskom. Impreza rozkręcała się. Dilara usiadła na stopniu, wyczuła blisko siebie czyiś zapach. Gdy odwróciła się, ujrzała uśmiechniętego Killen'a.

-Czego?- warknęła.

-Może pogadamy.- uśmiechnął się Malinois. Dilara wywróciła oczami. Obojętnie wzruszając ramionami. Po czym pokręciła głową. Wstała ze stopnia otrzepując futro. Idąc spojrzała się na sofę gdzie Patty śmiała się z Tolys'em. Uśmiechnęła się, nie chciała przerywać. Dlatego ruszyła do gadających Delgado, Kenshi, Martine, Werix, Shiraz, Flurr i Honey.

-Hej, mogę dołączyć?- spytała Malinois. Pokiwały ochoczo głowami.

-Oglądamy śmieszne filmy.- przemówiła Werix, dysząc ze śmiechu.

Popijały wodę, wybuchając śmiechem. Dilara notorycznie odwracała głowę w stronę pufy. Było jej źle, że nie może z nimi się śmiać. Wzrok suczki wrócił jej na telefon. Gdy zobaczyła jeden film, aż parsknęła ze śmiechu. Oparła łapę o bok Kenshi ocierając łapą oko ze śmiechu. Raptem Flurr wyskoczyła z pomysłem.

-A co Wy na to gdybym zrobiła wodną zjeżdżalnię? - zapytała Kundelka. Wszystkie zgromadzone suczki wymieniły bardzo podekscytowane spojrzenia i krzyknęły w odpowiedzi:

-TAK!

Suczka będąca Avatarem kiwnęła głową, ale za nim wykonała zjeżdżalnię z pytaniem wyjechała Dilara:

-Może zapytamy Patty?- zasugerowała.

-Pewnie! Im więcej psiaków tym lepiej.- udzieliła odpowiedzi Shiraz machając ogonem.

-To może cały Psi Patrol zbierzemy?- wychyliła się Martine.

-Mega pomysł!- wyskoczyła w górę Honey. Rozpierzchły się po statku. Dilara podeszła do sofy:

-Em...wybaczcie, że przeszkadzam...ale może chcecie pójść tam.- przemówiła wskazując głową do tyłu.- Flurr zrobi ślizgawkę wodną.- dodała.

-Chętnie!- przemówiła Patty zeskakując z mebla. Wylądowała obok suczki. Przybiły piątkę. -Chodź Tolys.- zasugerowała Łajka Jakucka. Mieszaniec zerwał się na równe łapy i podążył za nimi.

Po drugiej stronie Martine z Bloodfur'em prowadzili duży korowód psiaków. Pampasowiec położył jego głowę na jej. Shiraz biegła z Conradem. Antonio żartował wraz Flurr której serce biło jak oszalałe.

Koniec muzyki. Początek muzyki:TheFatRat- Windfall

Udało im się każdego zebrać. Wytkała wodę. Psiaki na początku nie były pewne czy nie spadną. Pierwsza zaryzykowała Martine. Weszła po stopniach wody, nie lecąc w dół. Przekonana o trwałości wodnej ślizgawki, wbiegła na górę susami. Ślizgawka na początku była falowana, a potem leciała do sufitu by z stamtąd się skończyć. Położyła się na brzuszku. Woda niosła ją. Poruszała się szybko.

-Ale super!- krzyknęła Martine. Dojechała do końca. Wyskoczyła w powietrze. Bloodfur stulił uszy bojąc się spojrzenie, pisnął zmartwiony o suczkę. Jednak Saluki wykonała salto. Z pluskiem wpadając do wody.

-BRAWO!!- krzyknęły pieski. Saluki schyliła w podziękowaniu głowę. Następna zgłosiła się Valka. Wchodząc na górę wyskakiwała co dwa schodki.Postanowiła zjechać do tyłu. Wykonała salto do tyłu i wpadła do wody.

-SUPER!- krzyknęły pieski. Gdy Pies Grenlandzki wychodziła potknęła się o miskę z wodą, jadąc na wodzie wpadła w psiaki.

-Wybaczcie.- powiedziała wstając.

-Spoko.- uśmiechnęła się Tetradi.

Po niej przyszłą kolej na podekscytowaną Shiraz. Z rozpędem wbiegła na zjeżdżalnię. A gdy lądowała wykonała pozycję strzałki. Po niej zjeżdżała Missouri. Kolejnym psiakiem była Domingo.

  • Zmiana sceny odznaka Shiraz

Alays wskoczyła na schodki, a gdy skończyła się zjeżdżalnia wykonała obrót wpadając do wody. Wychodząc skrzywiła się, łapy bezwładnie rozkładając łapy.

Koniec muzyki.

Oddech Tamaskan Dog był bardzo ciężki, wydawało się, że każdy przynosi jej niezmierny ból. Medycy przybiegli do suczki. Kajtek wyciągnął ją za obrożę na brzeg. Oczy patrzyły się gdzieś w dal. Niektórzy z medyków pobiegli po ich plecaki. Moscow postanowiła zaprowadzić szczeniaczki w inne miejsce. Roger poszedł za nią. Sunia cała zarumieniła się i starała się, by tego nie okazać. Serce okropnie jej szalało, miała nadzieję, że nic nie będzie słychać.

-Coś się stało?- zapytał Roger.

-N-nic.- odpowiedziała zakłopotana Moscow.

-Co się stało z Alays?- spytała Paige przechylając główkę na bok.

-Nie wiemy.- odpowiedział Roger kręcąc głową.- Coś jej się stało, ale co. Nie mam pojęcia.- dodał płowy Malinois.

-Możemy popływać o tu, będziemy grzeczni.- zadała pytanie Rainbow.

-Dobrze.- uśmiechnęła się Moscow. Maluchy pognały przed siebie.

Wtedy usiedli na sofie. Suczka była zmęczona szaleństwami w wodzie, ziewnęła otwierając szeroko pyszczek i położyła głowę na boku Rogera. Pieska oblał rumieniec, a po jego ciele przebiegł szczęśliwy dreszcz, jakby kubeł świeżej wody napływ nadziei. Serce zaczęło szybciej bić, aż zorientował się, że serduszko suczki bije w tym samym rytmie. Spojrzał na nią czule i wydała mu się najpiękniejszą suczką na świecie. Wtedy do nich podbiegła Bowie.

-Moscow?- spytała zdziwiona. Mentorka suczki poderwała się do góry, i nie chcąco przewróciła na łopatki leżącego Rogera, przednie łapy dorosłej suczki spoczęły mu na ramionach a noski styknęły się. Jej brzuszek dotykał górnej części podbrzusza pieska. Oba wpatrywały się w oczy obydwojga. Wtem chichot Bowie przerwał chwilę. Spojrzała się rozbawiona na speszoną mentorkę.

-Coś się stało?- spytała zawstydzona Moscow.

-Będziemy jutro trenować?- zapytała.

-Tak.

-Oki.- skinęła głową i poleciała do psiaków.

-Może usiądziemy bliżej wody?- zapytał romantycznym głosem Roger. Moscow posłała mu zachwycone spojrzenie pary niebieskich oczy i zamrugała.

-Dobrze.- zgodziła się. Dwa pieski zeszły z sofy i posyłając sobie czułe spojrzenia dotarli do schodków. Usiedli obok siebie. Płowy Malinois oplótł ogonem suczkę. Oddech prawie stanął jej w gardle. Po czym westchnęła rozmarzona. Odwzajemniła czynność. Zaczęli filtrować:

-Czego taka ładna suczka nie ma jeszcze drugiej połówki?- spytał Roger.

-To samo pytanie mogę zadać Tobie.- odpowiedziała do psiaka.

Płowo jasno- czarny Malinois uśmiechnął się pod nosem. Spojrzenia dwóch psów znów się spotkały, lecz szybko odwrócili je w drugą stronę będąc bardzo speszeni. Chciała tu i teraz powiedzieć Rogerowi co czuje. Wzięła duży głęboki oddech.

-Coś się stało!?- zapytał Roger z przerażeniem w oczach i głosie. Łapy wbił mocniej w powierzchnię schodka podmywanego przez wodę.

-Nie...wiesz nie mogę tak, ja...-zaczęła suczka, jednak zaraz zauważyli, że po drugiej stronie jest zamieszanie. Scotty zaczęła się krztusić wodą. Zamarli. Paroma susami doskoczył Justin. Wyciągnął ją z wody i pomógł jej wykrztusić wodę. Przerażeni na śmierć Gray i Victoria czuwali przy swojej córce już na pufach. Z Alays było coraz gorzej...

-Moscow! Roger! Chodźcie!- zawołał z daleka Matt naglącym tonem. Dwa pieski poczuły takie kłujące uczucie, teraz znów nie mogli być sam na sam. Pobiegli do reszty piesków.

-Tak Matt?-spytał Roger

-Ryder kazał was zawołać-odpowiedział piesek o czarnej maści.

Wokół Ryder'a i Sherdy zebrał się tłum piesków. Nagle chłopak przemówił

-Sherda potrzebuje specjalnych leków aby choć trochę pomóc Alays. Czy któryś z piesków mógłby po nie pojechać?

-JA!-krzyknął Rex i wychylił się do przodu.

-Okey. Znajdziesz je w sklepie zielarskim. Jest to mieszanka ziół. To nie daleko stąd.-wyjaśniła sunia.

-Jasne!-powiedział piesek i podszedł do Alays.

-Wszystko będzie okey, Rex stoi na straży!- powiedział i styknął swój nosek z noskiem suczki. Alays nie miała siły by podziękować pieskowi dlatego lekko poruszyła ogonkiem.

Rex szybko pobiegł na pobliski przystanek. Wsiadł do autobusu, którym najszybciej mógłby się dostać na miejsce. W tym samym autobusie bokiem przechodziła suczka rasy Border Collie. Skradała się po cichutku tak aby nikt jej nie wydział. Na głowie miała ogromny kapelusz. Podeszła do pewnego pana. Miał przy sobie torbę. Sunia szybkim susem niezauważalnie podbiegła do niej i wyciągnęła z niej naszyjnik. Już trzymała go w łapach i miała go schować gdy ktoś nadepnął na jej ogon! Sunia wypuścił naszyjnik gdzieś daleko i spojrzała na tego, który był winien zajściu

-TY! JUŻ PRAWIE GO MIAŁAM GDY.....-zaczęła sunia przemierzając psa ognistym wzrokiem, jednak przerwał jej piesek.

-H-hej śliczna! Jak masz na imię?-spytał flirciarskim wzrokiem.

-TY!!...Czekaj co?!-zmieszana sunia odskoczyła od psa-Dobra! Nie mam czasu na głupie pogawędki! Ja stąd spadam!

Powiedziała i wyskoczyła z autobusu przez otwarte okno. Rex, leżał jeszcze na podłodze

-Wow....-szepnął.

Nagle przerwał mu dźwięk otwieranych drzwi

-O! To tutaj!-powiedział piesek i poszedł po lekarstwo. Gdy wrócił na plażę, od razu podbiegł do Sherdy.

-Proszę bardzo!-powiedział piesek z uśmieszkiem na pyszczku.

-Coś ty taki zadowolony?-spytała Sherda.

-Chyba się komuś podobam! Tak ją oczarowałem, że wyskoczyła z pędzącego autobusu!-opowiedział piesek. Sherda wybuchła śmiechem, jednak zaraz spoważniała i spytała.

-A kim ona była?

-Nie wiem...-odpowiedział pies.

-No nic! Teraz szybko zabieram się za lekarstwo!-sunia poszła wymieszać zioła.

  • Zmiana sceny odznaka Sherdy

Tomira pochyliła się nad ziołami i powąchała.

-Dobry wybór! Zawiera krwawnik, jego smak powinien wywołać wymioty.- powiedziała suczka rasy Wilczak Saarloosa. Ardo przytulił się do suczki.

-Kocham Cię!- powiedział piesek rasy Kugsha. Oba psiaki czule spojrzały sobie w oczy i pocałowały się.

Galeria